02 lutego, 2012

Byłem dzisiaj...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:33

          Byłem dzisiaj na spacerze. Rządził mróz. Od czasu do czasu słońce wybierało sobie skrawki ziemi do oświecenia i chwilami robiło się świetliście. Zmarzły mi ręce, nogi mi zmarzły, ale oczy widokiem napasłem.

orlowo-2-luty-2012r

          Łaziłem po zaśnieżonych i zamarzniętych ścieżkach wspominając wydarzenia sprzed kilku lat. Cóż, dzisiaj nie mogło być inaczej, wiadomości z dzienników sprawiły, że byłem dzisiaj w nastroju do wspomnień. Ktoś nam powiedział, że lubi i zbiera słonie z podniesioną trąbą. Kto, nie pamiętam. Mieszkała obok nas. Spotykaliśmy się przy posiłkach. Na obiady i kolacje starała się przychodzić pierwsza i pierwsza z jadalni do swojego pokoju na pierwszym piętrze wychodziła.
Asia zawsze była admiratorką jej twórczości. Nadarzyła się okazja, by mogła zrewanżować się poetce za te wszystkie chwile wzruszeń przy lekturze jej wierszy. Kiedyś już chyba o tym pisałem. U jubilera kupiliśmy małego, złotego słonika i Asia, utalentowana florystka, wplotła go w maleńki, kunsztowny, acz prosty bukiecik. Przed wyjściem w góry postawiliśmy go na jej stoliku w jadalni. Działo się to w 2007 roku, w Zakopanem, w Halamie, w Domu Pracy Twórczej ZAiKS.

halama

          Na obiad się spóźniliśmy, lecz kelnerka musiała zauważyć Asi przedpołudniowe manewry i sprawa się wydała. W ramach rewanżu na drugi dzień poetka obdarowała nas przepięknym uśmiechem i... swoim deserem. Tak poznaliśmy Wisławę Szymborską. Potem już codziennie, aż do naszego wyjazdu byliśmy przez Panią Wisławę obdarowywani deserowymi ciastkami i tym pięknym uśmiechem, z którym nas zostawiała. I dostaliśmy coś jeszcze...

dedykacja-wislawy-szymborskiej

          Ponownie spotkaliśmy się dwa lata później, w tym samym miejscu, mieszkając w tych samych, sąsiednich pokojach i siedząc przy tych samych, sąsiednich stolikach. Przy powitaniu, zapytana o zdrowie Pani Wisława odpowiedziała, że starość coraz bardziej daje się jej we znaki i prosi, by trochę głośniej mówić, bo słabiej słyszy. Zapamiętałem, że mówiąc to uczyniła charakterystyczny gest ręką, który mógł być wyrazem rezygnacji, ale też objawem przeświadczenia, że nie ma się co drobiazgami przejmować.

usmiech-wislawy-szymborskiej-fot-z-sieci

          Wczoraj Pani Wisława umarła. Zostały nam jej wiersze, wspomnienia i książka z dedykacją. Cóż można zrobić...? Cóż można napisać...? Cóż powiedzieć...?

biala-roza fot. w.chyliński

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 6

Ederek BOOM

2012-02-02 21:15:54
Przyznam, że z cicha Wam zazdroszczę tego otarcia się o egzystencję Pani Wisławy. Już w czasach studenckich byłem poruszony jej wierszem "Rozmowa z kamieniem", a dzisiaj zakupiłem piękne dwujęzyczne wydanie całego przekroju twórczości plus te smakowite z roślinami rozmowy. Wszędzie smutek jakby wbrew jej podejściu do życia, z dystansem, ale i z wielką uważnością, a często z ironią. A ja mówię na to : - Kochani, bądźmy szczęśliwi, że ktoś taki jak Szymborska nam się przydarzył w Polsce w okresie naszego życia. Nawet jeśli to zaszło ot tak sobie, bez wprawy i bez przyczyny.

Waldemar Chyliński

2012-02-02 23:26:09
Do Ederka.
Darku, cieszę się, że czujemy i myślimy podobnie.

Gosia Parulska

2012-02-02 23:28:29
‎...tylko pozazdrościć!!!

Marek Chojnacki

2012-02-02 23:37:19
bardzo miła pamiątka

donar

2012-02-03 00:48:53
Jest czego zazdrościć!!!!

Ewcia Markomanka :)

2012-02-04 00:41:03
Macie bardzo piękne wspomnienia, bezcenne! Tak, ja też Wam zazdroszczę. :) Ale czytając i podglądając też mam swój niewielki udział... niesamowite ciepło bije z tych wspomnień.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)