25 lutego, 2012

Oprawić pastel

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:08

          Tekst zamieszczony przez poetkę Bożenę Ptak na Facebooku przypomniał mi, że na półce w mojej szafie leży pewna kartka kartonu z pastelowym pejzażem. Za każdym razem, gdy widzę ten pejzaż, przysięgam sobie, że wreszcie go oprawię i powieszę nad biurkiem. Niestety, karton wciąż leży na półce. Ale przysięgam, oprawię go, bo nie jest to jakiś zwykły karton. Bożena napisała: "Powstał scenariusz do filmu o malarzu i poecie Mieczysławie Czychowskim, ale urzędnicy nie kwapią się do finansowego wsparcia realizacji tego projektu. Oddział Gdański Stowarzyszenia Pisarzy Polskich przygotował apel do lokalnych władz, pod którym zbierane będą podpisy." Cały jestem za, bo Czychowski, to nie tylko wybitny i poza Gdańskiem niedoceniony poeta, ale także znakomity malarz po solidnych studiach na wydziale malarstwa sztalugowego w pracowni prof. Juliusza Studnickiego Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych - dzisiaj Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
          Urodził się w 1931 roku w Dzbeninie. Barbara Wojciulewicz, która pochodzi, jak on, z Kurpi, tak pisze o Czychowskim: ...Ten wiejski chłopak zdołał, wbrew przeciwnościom losu, urzeczywistnić swoje marzenia. Mimo że jako kilkunastolatek stracił prawą dłoń, został malarzem. Żył i tworzył jakby miał dwie sprawne ręce. Na przekór wszelkim przeciwnościom losu. Raz tylko, w wierszu "Palenie w piecu", zdobył się na wyrażenie bólu związanego z doświadczaną niepełnosprawnością:
Liczyć palce rzecz okrutna. Łatwa. I ogromnie smutna
..."
          Mietka spotykałem zawsze w siedzibie Związku Literatów Polskich, w kawiarence na parterze. W kamieniczce przy ulicy Mariackiej na jego obecność liczyć można było prawie zawsze. Siadywał przy oknie, ale malował odwrócony doń tyłem. Witał się zawsze serdecznie i przyjaźnie. Biła od niego jakaś taka, niby zwykła, a niezwykła ludzka dobroć, która podpowiadała, że ma się do czynienia z bardzo pięknym człowiekiem. Malując lubił słuchać i mówić. W mojej pamięci zachowały się rozmowy Czychowskiego ze znakomitym rzeźbiarzem i niezwykłym człowiekiem Bunim Tuskiem (stryjem obecnego premiera), który też często wpadał do Literatów na kilka słów i parę piw. Och, co to były za czasy, co to byli za ludzie... Na zdjęciu poniżej Mietek (pierwszy z prawej w szarej kurtce), a obok niego Buni Tusk (pijący piwo) na tarasie jednej z gdańskich kamieniczek przy ulicy Piwnej.

mieczyslaw-czychowski-pierwszy-z-prawej

          To właśnie po takiej, malowanej i trochę podchmielonej rozmowie Mietek podarował mi jeszcze ciepły pejzaż, który zamierzam oprawić. Jeżeli mój blog czyta literat Adzik Zawistowski, który wielokrotnie, w takich samych okolicznościach spotykał się z Mietkiem, a teraz jest dyrektorem od kultury i sztuki w Urzędzie Marszałkowskim, to gorąco go proszę: - Oprawmy w film pamięć o Mietku Czychowskim. A mój pastel...

pastel-mieczyslawa-czychowskiego

... też zostanie oprawiony.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)