04 marca, 2012

Sprawy nadprzyrodzone

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 10:52

          Marek Chojnacki, który na Uniwersytecie Poznańskim jest doktorem od badania procesów twórczych człowieka, przypomniał mi wczoraj za pośrednictwem Facebooka, że jest dzisiaj pewna rocznica. Ale od początku... Kilka lat temu siedząc z Asią przy kolacji dość intensywnie rozmawialiśmy o Zosi, córce mojej prawie siostry z Łodzi. "Prawie" zazwyczaj robi dużą różnicę, ale w tym wypadku nie aż tak wielką. Nie byłby nic do wspomnień, gdybym następnego dnia nie odwiedził Lucyny Legut - sławnej na Wybrzeżu, i nie tylko, aktorki, malarki i pisarki, którą często tu wspominam.

lucyna-legut

          Do Kochanej Luchy wpadałem czasami, ot tak, na ciastko i kawę, właściwie bez powodu. Rozmowy z Legut zawsze były frajdą. Specyficzny i niepowtarzalny styl, w jakim komunikowała się ze światem czynił z każdej chwili obcowania z nią wydarzenie. Takich ludzi, jak na lekarstwo. Siedziałem więc w małym mieszkaniu Kochanej Legut przy ulicy Gospody na Żabiance i coś mi w rozmowie przeszkadzało. Wierciłem się i nie mogłem zebrać myśli, aż w którymś momencie odwróciłem się. Za mną, na ścianie wisiał portret, z którego zerkała na mnie Zosia, bohaterka wczorajszej rozmowy.

zosia-obraz-lucyny-legut

Zatkało mnie. Moje zmieszanie widoczne było na tyle, że musiałem się wytłumaczyć. Lucyna Legut zdjęła obraz i podarowała mi go z pozdrowieniami dla "telepatycznej" modelki. Oczywiście przekazałem "Portret Zosi" Zosi i do dzisiaj zachodzę w głowę, jak to się wszystko zjednoczyło, poprzeniknęło i stało faktem. Sprawa nadprzyrodzona.
          Marek Chojnacki zawiesił wczoraj na FB zdjęcie Lucyny Legut z czasów, kiedy występowała w teatrze...

lucyna-legut-na-scenie

i napisał: Jutro mija rok... Waldku, jakiś zabawny, pikantny fragmencik Twoich wspomnień mile widziany wśród moich znajomych. Mnie frapuje, że każdy słynny kochanek Lucyny Legut stawał się bohaterem kolejnej książki...dla dzieci. Jak patrzę na jej zdjęcia to wydaje mi się, że nie dałbym się zbałamucić. No ale w życiu nie byłem tak blisko L.L. jak Ty. Co wkręcało ? Wyznaj nam to, jeśli możesz...
          Marku, nie byłem aż tak blisko L.L., jak sądzisz. Znałem ją przez kilkanaście lat, uwielbiałem i ceniłem nadzwyczaj. Mimo dużej różnicy wieku byliśmy przyjaciółmi. Ale znam chyba odpowiedź na Twoje pytanie. Wiem, co wkręcało facetów w miłość do autorki książki "Jak zdobyć męża, czyli skok stulecia". Wkręcała ich inteligencja aktorki. Na jej uczucie i towarzystwo mogli liczyć tylko ci, którzy nie bali się jej "zabójczego" dowcipu. Humor Lucyny Legut mógł podniecać, być dla niektórych nałogiem, a nawet fetyszem. Niestety, wszyscy kochankowie polegli, nawet ci najbystrzejsi i najsławniejsi. By pamięć o nich zachować i światu nie głosić męskiej klęski Kochana Lucha, w swej wielkoduszności przerabiała absztyfikantów na... bohaterów bajek. Było jeszcze coś, o czym mi kiedyś powiedziała, ale to sprawa nadprzyrodzona i mówić publicznie bez jej zgody nie wypada. Tej zgody, niestety, już nie będzie.
          Rok temu nieśmiertelna Lucha odeszła z tego "łez padołu" i zapewne na kochanków przerabia teraz całe zastępy aniołów. Wierz lub nie, ale są sprawy nadprzyrodzone, które łączą tam z tu. Wiem co mówię, bo sprawy nadprzyrodzone zdarzają się codziennie i najzwyczajniej w świecie korelują sobie bezkarnie z ludzkimi myślami i marzeniami. Do wczoraj moja synowa spodziewała syna, a od wczoraj spodziewa się już córki. Wychodzi na to, że w czerwcu zamiast wnuka będę miał wnuczkę. O wnuczce też marzyłem. Hurra!!! Są sprawy, o którym naukowcom się nie śniło - przychodzimy, odchodzimy i... znowu przychodzimy.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 9

Agatka

2012-03-04 12:42:28
Śliczny obraz :-)
Pozdrawiamy serdecznie,
Jacek i Agatka

donar

2012-03-04 17:38:48
I znów jest Ci czego zazdrościć.A właściwie Kogo.
A , i wnuczki Wam gratuluję.

Waldemar Chyliński

2012-03-04 20:05:17
Do Donara
Zazdrość, zazdrość, jest czego. Mam wspomnienia i radość mam, a się nic, a nic nie narobiłem. Serdeczności.

donar

2012-03-04 22:08:31
No,ja też mam radość i wspomnienia.I też się nie narobiłem.Samo przyszło.
Też serdeczności.

Waldemar Chyliński

2012-03-04 22:34:11
Do Donara
No widzisz, to są właśnie sprawy nadprzyrodzone:)

szczepan

2012-03-06 17:01:02
Tak sobie myślę że gdzieś na brzegu w Orłowie znalazłeś solny młynek co to zamiast soli kryształy wspomnień Ci wykręca. I nie jest to nadmuchana metafora bo co czytam to z każdym wpisem skrzy się i raduje. A obraz piękny, W formie Modiglianiego w kolorach Chagalla przypomina a w całości samo w sobie naprawdę piękny.
Szczepan.

Waldemar Chyliński

2012-03-06 17:55:34
Do Szczepana.
Wielkieś mi radości uczynił w domu mojem mój Drogi Szczepanie tym komentarzem swojem:)

Elżbieta

2012-03-14 01:13:32
Już, już miałam pisać o tym skojarzeniu z Modiglianim i... jeszcze przypomniały mi się kwiatuszki malowane niegdyś przez Elżunię Adamiak, a tu zerknąwszy wyżej w komentarze zoczyłam, że już ktoś to zauważył...
Widzisz jak to dziwnie, z tą płcią. Mówiłam, nie wierzyć, póki się nie zjawi na świecie... A kiedy to ma być? Oczywiście, w przybliżeniu. Szczepan ma rację. Niesiesz coś dobrego i ciepłego.I ja Was wszystkich promiennie wiosennie ściskam. Elżbieta

Waldemar Chyliński

2012-03-14 09:32:14
Dziękuję Elu za dobre słowa. "Następczyni tronu" spodziewamy się w drugiej połowie czerwca:-)

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)