30 marca, 2012

Ewcia

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 22:49

Ewcia jest wulkanem energii i piorunującą burzą dowcipu. Śliczna, delikatna i ufna potrafi w jednej minucie przeistoczyć się w wampira, strzygę, upiora i demona. Jeżeli akurat znajduje się na scenie, natychmiast zamienia ją w niezwykłe imperium czarów, którymi paraliżuje oniemiałą i zachwyconą publiczność.

ewa-cichocka

Poznałem Ewę Cichocką w 1982 roku w Olsztynie. Zbyszek Rojek przedstawił Ewcię jako znakomitą tancerkę. Olsztyn wtedy w "tancerstwie" był najlepszy w Polsce, więc i Ewa była najlepsza. Chyba zdobyła nawet wicemistrzostwo kraju w jakiejś rumbie, czy sambie. Zakładając po Trzecim Oddechu Kaczuchy nowy zespół Zbyszek widział Ewę w roli wokalistki i jak się okazało - miał nosa. Ewa równie dobrze śpiewała, jak tańczyła. Zjeździłem później z Ewcią cały kraj, koncertując w wielkich miastach i zapomnianych przez czas i Boga miasteczkach, widziałem ją w tysiącu sytuacji. Wiem, że warta jest swojego imienia, pierwszej kobiety na świecie. Choć nasze drogi krzyżują się teraz niezbyt często, to za każdym razem, gdy się spotykamy widzę, że Ewcia nie zmienia się ani na ciele, ani na duszy. Tak w życiu, jak i na scenie pozostaje niezrównana. To o czym piszę znakomicie oddaje rysunek sprawiony przez żonę naszego przyjaciela i gitarzysty w zespole Kaczki..., Mateusza - Elwiry Iwaszczyszyn, przedstawiający Ewę Cichocką w artystycznym uniesieniu.

ewa-cichocka-rys-elwiry-iwaszczyszyn1

Kiedy grupa Kaczki z Nowej Paczki w 1985 roku, w swym pierwotnym, oryginalnym i najlepszym składzie zakończyła działalność, a ja na stałe wróciłem do Trójmiasta, Ewa wraz z innym członkiem Kaczek - Stefanem Brzozowskim założyła zespół Czerwony Tulipan. Zespół ten, z którym związała się także znakomita olsztyńska wokalistka Krysia Świątecka i gitarzysta Andrzej Czamara święci trumfy po dziś dzień. Wielokrotnie przeżywałem koncerty Ewy i Czerwonego Tulipana i za każdym razem widziałem to samo - rewelacyjny występ publiczność zawsze nagradzała burzliwymi brawami, bisami, a często też owacją na stojąco.

ewa-cichocka-1

Dwa dni temu, 28 marca, Ewa skończyła kolejne "swoje" lata i myślę, że będę wyrazicielem myśli wszystkich moich czytelników, gdy sobie zażyczę - Śpiewaj nam Ewciu przez następne "swoje" lata tak pięknie, jak dotąd. Chyba rzeczą niemożliwą jest, by ktoś nie widział Ewy na scenie czy nie słyszał w radiowej Trójce, gdzie przez długie lata co niedzielę występowała wraz z kabaretem Długi w audycji "Parafonia". Ale mogło się zdarzyć i może dlatego warto posłuchać mojej ulubionej, a rzadkiej w wykonaniu Ewy, bo lirycznej piosenki " I może właśnie dlatego".



Jeżeli smakowało, to na deser jeszcze krótkie wspomnienie koncertu jubileuszowego sprzed dwóch lat, na którym Ewcia wielokrotnie, jak zawsze, przechodziła samą siebie.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Agatka

2012-03-30 16:32:58
Cudny wpis :-) Bez naszej Ewci świat byłby szary, ponury i smutny.
Pozdrawiamy wesoło,
Elwira i Mateusz

Teresa Drozda

2012-03-30 17:19:11
Królowa!

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)