28 paĽdziernika, 2012

Facet z gitarą

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 10:28
          Wspominając w poprzednim wpisie o skutkach upływu czasu, nie miałem pojęcia, że właśnie w tym samym czasie, gdy o tym pisałem, Przemek Gintrowski doszedł do kresu i dotarł do ostateczności. Pogłoski o jego śmierci szybko okazały się prawdziwe.
          Coraz częściej przychodzi mi żegnać na zawsze przyjaciół i znajomych. Coraz większa liczba osób z mojego towarzystwa przenosi się do wspomnień. Nieubłaganie rzednie tłum, tych, kiedyś pięknych i młodych, gniewnych i pełnych wiary w miłość, w ludzi i w ideały. Odchodzą ci, którzy wiarę swą przy gitarze wyśpiewywali szeptem i krzykiem, i zawsze prawdziwie. Nie fałszowali.

Gintrowki

          Przemka Gintrowskiego poznałem  na Famie w Świnoujściu. Był to chyba rok 1976. Przystojny, wysoki, rzec można - młody bóg. Z rozwichrzonymi, długimi włosami, z lekko zmierzwioną brodą, w opiętych na tyłku modnych dżinsach, w przewiewnej, szeroko rozpiętej na szerokiej piersi koszuli, z jakimś wisiorkiem na szyi, był Przemek osobą, której nie dało się nie zauważyć. Szczególnie dziewczyny zawieszały na Przemku ciekawe i chętne oko, co widziałem często, bo wraz z Elą Adamiak zajmowaliśmy sąsiedni pokój. Przemek, tak jak my, mieszkał w wieloosobowym pokoju koedukacyjnym, w towarzystwie kilku pięknych uczestniczek Famy i - co doskonale pamiętam - miał nad łóżkiem wywieszony plakat z komunikatem: Pogotowie seksualne.
         Był  otwarty, wesoły, pogodny i przyjaźnie nastawiony do ludzi. Nic dziwnego, że polubiliśmy Przemka szybko i bezwarunkowo. Mnie w tym polubieniu bardzo Przemek pomógł śpiewając przepiękne piosenki do cudnej urody tekstów Krzysia Sieniawskiego (1951 - 2001), z których najbardziej do gustu przypadło mi "Przeczucie". Piosenka ta wpadła w moje ucho od pierwszego usłyszenia i tkwi tam do dzisiaj:

Tylko te drzewa wirujące                  
i czas mój głuchy znów jak pień -Przemek Gintrowski
czemużeś stanął, panie Słońce?
Nad czym tak dumasz cały dzień?

Tylko w okrutnej drżą uprzęży
czasu sprzed wczoraj - nasze dni -
czemużeś pobladł, panie Księżyc?
Przecież nie pierwszy wieczór znikł...

Tylko zapragnął we mnie przemian,  
śni inny byt jurajski gad -
czemu się kręcisz, panie Ziemia?
I tak nie wskrzesisz dawnych lat!

Tylko mych snów najdalszy przegon,
po gwiezdnych drogach - bury dym -
czemuś spochmurniał, Panie Niebo?
Czyżbyś się przejął byle czym?

Tylko spod trzepoczących powiek
ostrzem kindżału - biały nów -
czego się boisz, panie Człowiek?

Dlaczego Ci zabrakło słów?!

         Czas mijał... koncerty, festiwale, spotkania. Przemek wiedząc, że zauroczył mnie poezją Sieniawskiego zaprosił go kiedyś w Warszawie na nasz wspólny koncert. Do dzisiaj pamiętam wrażenia, jakie Krzysiu na mnie zrobił. Spodziewałem się spotkać kogoś z rozwianym włosem, szalonego..., a Przemek przedstawił mi sympatycznego, uśmiechniętego i bardzo nieśmiałego gościa w popelinowym płaszczu, z urzędniczą, skórzaną teczką w ręku i berecikiem na głowie. Od poznania Krzysia przestałem ludzi oceniać po wyglądzie.
          Inna piosenka Przemka do tekstu Krzysia, która robiła na mnie - i robi do dzisiaj -  duże wrażenie, to "Śmiech" zaczynająca się od słów "...Bardzo śmiesznie jest umierać / Kiedy żyć byś chciał / Nosić miano Olivera / Kiedy jesteś Brown...". Proszę posłuchać.




          Później, aż do stanu wojennego widywałem Gintrowskiego na scenie wyłącznie w towarzystwie Kaczmarskiego. Ta i dalsza część życia Przemka jest już powszechnie znana. Natomiast ja, zachwycony "Modlitwą o wschodzie słońca" Natana Tenenbauma ("...Każdy Twój wyrok przyjmę twardy / Przed mocą Twoją się ukorzę / Ale chroń mnie Panie od pogardy / Od nienawiści strzeż mnie Boże..."), pieśnią, którą Przemek skomponował i śpiewał wraz z Jackiem, zastanawiam się do dzisiaj  - czy spotkanie na scenie Przemka z Jackiem, i wszystko, co się potem działo, było dla Przemka twórczości najlepszym i jedynym rozwiązaniem? 
Dziękuję Ci Przemku za wszystko, a za "Przeczucie" szczególnie.
 

PS
uroczystości pogrzebowe Przemka rozpoczną się jutro, tj. 29 października 2012 r. o godz. 12.00 mszą św. w kościele św. Anny w Wilanowie przy ulicy Kolegiackiej 1

         

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 8

Krzysztof Bora

2012-10-28 13:44:26
Dzieki Waldku za wspomnienie Gintra

Krzysztof Krzak

2012-10-28 13:45:09
Dziekuje Waldku.

Halina Rytel

2012-10-28 19:27:52
boli strasznie

Krzysztof Bora

2012-10-28 19:45:56
Modlitwą o wschodzie słońca rozpoczynał Ginter niemal kazdy swój recital

Gina Komasa

2012-10-28 22:28:27
Tez pamiętam Przemka z tej Famy 1976.Miał takie skórzane kowbojskie buty!

Anna Łęcka

2012-10-28 22:29:13
Wspomnienia to najwierniejszy przyjaciel.Dziękuję,że mogłam przeczytać Waldku.

Ewa Rachoń

2012-10-29 10:19:31
takie trudne pożegnania...

Grzegorz Piątek

2012-10-29 11:29:01
Od niego uczyłem się śpiewać- a dziś jego pogrzeb:-(

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)