04 listopada, 2012

Historia, która wciąż żyje

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 12:26
          Pewne historie się nie kończą. Zaczynają się w przeszłości, często zabawnie i idą za człowiekiem, śmiejąc mu się w nos, nie bacząc ani na czas, ani okoliczności. Przypominają się i odtwarzają nagle, w niespodziewanych momentach i sytuacjach, których powstania wcześniej nigdy byśmy sobie nie wyobrażali. Tak było i tym razem...
          Widok był piękny. Stałem na wygrzanym słońcem chodniku jakiegoś miasteczka na Majorce i syciłem oczy widokiem. Ułożone na wzgórzach miasteczko opadało wprost do wody i zatłoczonej mariny. Tego dnia i przy tej pogodzie wyglądało przepięknie, co starałem się jakoś utrwalić.



          Stałem i gapiłem się na te "piękne okoliczności przyrody", czekając wraz z innymi uczestnikami wojażu po miastach i miasteczkach Majorki, na tramwaj, który miał nas z pięknego punktu A przewieźć do równie pięknego, jak nie piękniejszego, punktu B.Tramwaj na Majorce 
          Wśród tych "innych uczestników wojażu" była pewna rodzina z Krakowa, z którą znajomość zawarliśmy już dzień wcześniej w Porto Cristo. Tata, mama i dorosła córka na tle reszty uczestników naszej wycieczki wyróżniali się niezwykłą wprost pogodą ducha, otwartością na wszelkie wyzwania, energią godną podziwu i kapitalnym poczuciem humoru. W zawarciu bliższej, wycieczkowej  znajomości pomogła nam wódeczka, jaką częstowaliśmy się wzajemnie, odkręcając co jakiś czas swoje srebrzyste piersiówki. Było wesoło.
W pewnej chwili, gdy czekaliśmy na ten tramwaj, który widać na zdjęciu, głowa zaprzyjaźnionej rodziny - tata z Krakowa, zwracając się do mnie, zaśpiewał refren piosenki  "...Nie gniewaj się Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja..." Dodać tu trzeba, że nie zdążyliśmy się wcześniej sobie przedstawić, więc zgłupiałem zupełnie. Zgłupiałem i zacząłem się radosnemu panu uważnie przyglądać, na gwałt szukając w pamięci nitek, które powiązałyby roześmianą i śpiewającą osobą, stojącą naprzeciwko mnie z moja przeszłością. Niestety, pamięć nie podpowiadała mi niczego. Zapytałem nieśmiało o to, czy może już wcześniej się poznaliśmy, ale zdumienie na sympatycznym obliczu krakowianina wystarczyło za odpowiedź. Z niedowierzaniem, uznając ten przypadek za przypadek, zacząłem więc zdziwionemu panu wyjaśniać historię piosenki o Waldku i tramwaju. Mówiłem o tekście "Szary blues", który napisałem dla Eli Adamiak, od którego to wszystko się zaczęło, o świetnym bardzie, poecie i tekściarzu Grzesiu Tomczaku z Poznania i jego chwilowej niemocy, gdy dostał zamówienie na tekst dla zespołu rockowego, o Andrzeju Donarskim, który tę piosenkę śpiewał i swoim zaskoczeniu, gdym pierwszy raz usłyszał ją w telewizji
W pewnej chwili zauważyłem, że moich wyjaśnień słucha nie tylko rodzina z Krakowa, ale też cała reszta wycieczki. Opowiadałem o piosence, ale ani razu nie wymieniłem nazwy zespołu, który ją śpiewał. I oto, tuż przy końcu opowieści, szturchnęła mnie w łokieć starsza pani, która z mężem stała z boku i zapytała: - A czy przypadkiem tego nie śpiewał Mr. Zoob?



          Potwierdziłem, a pani z zadowoleniem pokiwała głową i pochwaliła rock'n'rollową wiedzę swojego męża. Mąż owej pani wbił się w dumę, ale w tym momencie podjechał tramwaj, który dla większości naszej wycieczki chyba rzeczywiście w tamtej chwili był naprawdę mój.
         Tak więc historia piosenki "Kartka dla Waldka" wciąż trwa i przypomina się w różnych, czasami bardzo ciekawych momentach. Tak, jak i dzisiaj... Wczoraj Andrzej Donarski zapowiedział się na przyszły tydzień z wizytą. Dawno się nie widzieliśmy, więc będzie o czym pogadać. Mam też nadzieję, że i tym razem, nim Andrzej wróci do Niemiec, napiszemy nowe kawałki i poczynimy rozległe plany .smiley 
Tymczasem, pozdrawiając przemiłych krakowian, zachęcam do posłuchania "Kartki dla Waldka" w wersji bardziej współczesnej, nagranej cztery lata temu...



...a jeśli ktoś ma ochotę posłuchać, jak "Kartka..." brzmiała w latach osiemdziesiątych, to proszę kliknąć poniżej.
Miłej zabawy.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)