27 stycznia, 2013

Tylko dusza się nie starzeje

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 11:54
          Witam w 2013 roku. W Sylwestra na swój wiekowy garb załadowałem tonę nadziei, nie bacząc na to, że rok ten będzie dla mnie przełomem między kolejnymi dekadami życia. Cóż robić? Choć w mojej głowie wciąż siedzi mały chłopiec, to w lustrze codziennie kłania mi się jakiś, coraz bardziej starszy pan, tylko trochę do mnie podobny. Włos siwieje, w stawach strzyka, w nogach boli, w krzyżu łupie, ale "...w sercu ciągle maj...". Czy to znak, że tylko dusza się nie starzeje, czy to naiwność i próba zakłamania rzeczywistości - czas pokaże. Stawiam na to drugie, wszak czas robi swoje, czyli przemija, a my razem z nim. 
 Kalendarz Solidarności1983 roku        Bywa, że gdy oglądam się wstecz i porównuję czas teraźniejszy do przeszłego, to zdaje mi się, że niektóre kwestie w naszym ludzkim, polskim życiu nie zmieniły się wcale. Gdyby to jeszcze chodziło o takie cechy, jak przyzwoitość, lojalność, pracowitość, czy uczciwość, to brak zmian mógłby cieszyć. Niestety, nie zmieniamy się w podłości, niechlujstwie, zawiści i bałaganie. Wczoraj przeczytałem artykuł w Gazecie o donosach i donosicielach. Według naczelnika Izby Skarbowej liczba donosów nie maleje. Kiedyś rozmawiałem ze znajomym urzędnikiem takiej instytucji, który domyślał się, że najczęstszym motywem pisania donosów jest czysta zawiść, zwykła nienawiść lub bezinteresowna chęć stworzenia bliźniemu problemów. Urząd ma obowiązek każdy donos sprawdzić,  więc wzywa obwinionego obywatela i... Większość donosów to pomówienia. Znajomy urzędnik powiedział, iż patrząc na epistolarny poziom anonimów, to jemu się widzi, że donosy najczęściej piszą ludzie prymitywni, bywają jednak i takie, których autorami mogli być tylko osobnicy z wykształceniem wyższym, często prawniczym. Zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie, by czas poświęcony na studia i wykształcenie w efekcie marnować na dogadzaniu swojej podłości.
          Ostatnio w domowych szpargałach znalazłem "podziemny" kalendarz z 1983 roku. Trzydzieści lat... Wciąż takie rzeczy, pochowane gdzieś po książkach i teczkach, jeszcze odkrywam. Pamiętam, że miałem też zbiór znaczków podziemnej Solidarności, ale ponieważ przyjaźniłem się swego czasu z zagorzałym filatelistą Andrzejem Witkowskim, to mu ten mały zbiór podarowałem. Mój syn miał wtedy trzy lata i życie przed nami stało otworem, tyle tylko, że życie to było dość mocno ograniczone. W szarości tamtych dni zniewoleni byliśmy nie tylko przez sytuację polityczną, ale przede wszystkim przez biedę. Staliśmy upokorzeni w kolejkach po wszystko. Zdobycie czegokolwiek, bez układów i znajomości graniczyło z cudem. Pocieszenie, że podczas II wojny światowej ludzie mieli gorzej jakoś humoru nie poprawiało. W moim przypadku, faceta z piórem i gitarą, przeżycie wraz rodziną kolejnych dni i miesięcy było nie lada wyzwaniem, często graniczącym z szaleństwem . Na szczęście powstał w tamtym czasie zespół, który pozwolił mi koncertować i zarabiać. Wiązało się to jednak z częstą nieobecnością w domu. Syn, jak to małe dziecko, przechodził wtedy wszystkie choroby swojego wieku i moja żona nie jedną godzinę spędzała w przychodni. Takie hasła, jak to na kalendarzu, że "Solidarność zwycięży" dawały nadzieję, że "...jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...". I po paru latach się stało. Tylko głupiec myślał wtedy, że operacja usuwania guza komunizmu przejdzie łatwo i bez bólu. Bolało. Z gospodarką poradzono sobie dość szybko, z mentalnością Polacy borykają się do dzisiaj.
mama          Moja Mama skończy w tym roku osiemdziesiąt pięć lat. Wiele lat temu zachorowała na dość ciężką chorobę. Nadzieją na wyzdrowienie było m.in. otoczenie jej rodzinną opieką. Ponieważ jestem jedynakiem, Mama zamieszkała z nami. Z czasem poradziliśmy sobie z chorobą, lecz ze starością Mamy i chorobami z nią związanymi już sobie nie poradzimy nigdy. Nadzieja, by ta starość nie była zbyt uciążliwa leży w dobrze funkcjonującej Służbie Zdrowia. Niestety, niezmieniające się cechy narodu, które widać w donosach i świństwach, jakie Polak Polakowi itd., wyłażą też w szpitalach i przychodniach. Choć pracują tam ludzie wykształceni i zdawałoby się, że wrażliwi, współczujący i empatyczni, to w "praniu" okazują się niedołężną, bezmyślną zbieraniną urzędasów, co to "od do", a reszta gówno ich obchodzi. Gdy im to wypomnieć, powołują się na przepisy NFZ. Okazuje się, że to przepisy i ustawy każą nam być wrednymi. 
          Na starość są leki, które nie leczą, lecz łagodzą i pozwalają pogodniej człowiekowi z tego świata odchodzić. Takie leki lekarz przepisuje raz, a potem recepty tylko ponawia. Do tej pory w naszej Przychodni było tak, że wystarczyło zostawić w recepcji prośbę o następną dawkę leku dla osoby na stałe chorej i po krótkim czasie odbierało się receptę. Tak było i było dobrze. Pewnie za dobrze, bo...
          Kilka dni temu leki się mojej Mamie skończyły, więc poszedłem do przychodni z prośbą o nową receptę. Tam okazało się, że już tak dobrze nie ma. Pani recepcjonistka powiedziała mi, że Mama musi osobiście przyjść do lekarza. Na moje tłumaczenie, że Mama jest staruszką, że choć jeszcze żwawa i jakoś się trzyma, to jednak śnieg, ślizgawica, grypa w przychodni, kolejka, czas..., dowiedziałem się, że mogę Mamę zastąpić. I tak  też się stało. Zarejestrowano Mamę, a ja po kilku dniach o wyznaczonej porze odwiedziłem Przychodnię. Odsiedziałem swoje wśród kaszlących i gorączkujących, by po prawie dwóch godzinach wejść do lekarza z prośbą o wypisanie recepty. Lekarz, świetny zresztą dr.K., spojrzał w komputer i powiedział - Aha - po czym wypisał receptę. Po powrocie do domu natychmiast zaaplikowałem sobie Coldrex i jakoś chodzę. 
          Owsiak, człowiek zesłany do Polski chyba przez Najwyższą Opatrzność, zainteresował się ostatnio dolą ludzi chorych na starość. Podli, najczęściej katolicy, pospieszyli z donosami, że "Róbta co chceta" chce mordować staruszków. Niezrażony tym Owsiak zrobił co chciał i zebrał ładny grosz, by wspomóc odchodzących, o których Polska nie chce pamiętać.
          Wałęsa powiedział kiedyś, że muszą odejść dwa pokolenia, by było normalnie. Mam nadzieję, że miał rację i w pokoleniu mojej wnuczki urzędnik zamiast sprawdzać donosy chorych z nienawiści, pomoże obywatelom bez zbędnych procedur żyć zdrowo i ładnie, przez cały życia tego czas. Czego wszystkim normalnym szczerze życzę.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 10

Marek

2013-01-27 20:41:38
Dziękuję Panie Waldemarze za te słowa pełne mądrości.Przykre jest to że takich wyważonych komentarzy dotyczących współczesnych czasów praktycznie się nie czyta
.Otoczeni jesteśmy dziwnym tworem nienormalności obyczajów,zachowań,bylejakości,zawiści i tych najgorszych z możliwych ludzkich cech.Ktoś powie :takie czasy.Jednak to nie czas jest winien ale wyłącznie człowiek.
Każde Pana zdanie utwierdza mnie jednak w przekonaniu że może nie wszędzie,nie we wszystkim tak jest, skoro istnieją jeszcze tacy ludzie jak Pan.

Waldek Chyliński

2013-01-27 21:04:18
Dziękuję Panie Marku. Dodam i zrewanżuję się, że może nie jest tak źle, skoro jest nas, rozumiejących te problemy, już dwóch. Jak się znajdzie więcej takich, to może coś się zmieni na lepsze. Pozdrawiam serdecznie.

Ewa Gogolewska-Domagała

2013-01-28 10:23:17
Zachęciłeś mnie Waldku tym porannym zaproszeniem, wczytałam się w Ciebie i nawet moje kundle cicho usiadły pod biurkiem, choć jeszcze nie odbyły swojego siusialnego spacerku. Widocznie czują, że dzieje się coś ważnego.Pani pisze.
Wszystko to prawda, tak z nami jest, że nie poznajemy w lustrze tych nieciekawych staruszków ze złosliwymi spojrzeniami, ba! nawet nie mamy najmniejszej ochoty się z nimi zaprzyjaźniać... Ale nauczmy się może ich tolerować; skoro są i codziennie na nas patrzą, to znaczy, że i my jeszcze jesteśmy! Więc uśmiechajmy się do nich całą naszą młodą duszą, niech biorą od nas codziennie trochę siły! Przyda im się... i nam też...i tak możemy się powspierać jeszcze przez jakiś czas - potrzebni jesteśmy jeszcze słabszym...I jeszcze jedno: a może nie tak, że muszą odejść dwa pokolenia, ale tak: musi nadejść trzecie pokolenie (po nas, z naszymi genami) i już. I będzie lepiej - wszystkim. My także będziemy to obserwować stamtąd, gdzie nas przydzielą po... i w razie czego - nieposłusznych postraszymy...Pozdrawiam,z chwilową rupturą w lędźwiach, Twoja przyszła "sąsiadka"... Miłego dnia! Helka (in spe) :)Aha - dzień dobry wszystkim!!!!

Waldek Chyliński

2013-01-28 10:28:49
Ewuniu, pozdrawiam serdecznie :)

Krzysztof Kowalkowski

2013-01-30 18:26:52
Waldku. Chyba nie wszystkie znaczki oddałeś Andrzejowi Witkowskiemu, albo miałeś tzw. "dublety", bo do dziś przechowuję kilkanaście znaczków podziemnej Solidarności, które dostałem od Ciebie. To jedna z pamiątek naszego bliskiego sąsiedztwa i wielu wspólnych wieczorów.
Pozdrawiam Was serdecznie

Waldek Chyliński

2013-01-30 23:32:10
A wiesz, Krzysiu, że uleciało mi to z pamięci. Cieszę się, że i Tobie znaczki podarowałem. Zadowolonych nigdy nie za dużo. Dzisiaj są miłą pamiątką, a wtedy, strach pomyśleć, to była "bibuła", druk zakazany, dowód przestępstwa. Pozdrawiam.
PS. Dla tych którzy czytają ten komentarz, a nie wiedzą, że Krzysiu jest badaczem dziejów i pisarzem podaję adres strony Krzysia z zapewnieniem, że warto tam zajrzeć : www.krzysztofkowalkowski.pl

tadeusz maria ignacy donarczykiewicz

2013-03-01 12:51:38
Waldku!
Wszyscy czekają na Twoje nowe wpisy. Nie wierzę, że nic się dzieje ciekawego w Twojej głowie. Tyle się dzieje na zewnątrz i bardzo brakuje nam Twoich komentarzy, refleksji z duszy płynących i doniesień z Waszego podwórka.
Pozdrawiamy Was wszystkich.
Marysia i Don@r

Waldek Chyliński

2013-03-01 13:45:41
Donarkiewicz. Lenistwo opadło mnie ze wszystkich stron i zawisła nade mną bezmyślność. Może mi przejdzie za chwilę, dwie... i spełnię choć w części Twoje życzenia, za które oczywiście jestem bardzo wdzięczny.

konopielczyk

2015-02-17 20:06:19
Zaryzykuje........
Czy kalendarz jest na sprzedaż?

Waldek

2015-02-18 09:06:47
Do p. Konopielczyk - Niestety, żałuję, mam tylko jeden egzemplarz. Pozdrawiam :)

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)