02 marca, 2013

Plagiat czyli złodziejstwo

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 11:32
         Czytam co rusz, że ktoś, gdzieś popełnił plagiat i w związku z tym nie zasługuje... Bywa, że zacnemu profesorowi po latach wyciągają, iż jego praca doktorska jest w połowie zerżnięta z pracy innego profesora i tzw. zacność naukowego złodzieja zaczyna przypominać brudną szmatę do wycierania tablicy. Najczęściej takie "zapożyczenie" nazywa się plagiatem, a jest to ordynarne złodziejstwo, gdyż plagium znaczy kradzież.
          Przedwczoraj jakiś naukowiec z Poznania ogłosił na wydziałowym forum, że jeżeli ktoś mu przyniesie zerżniętą skądś pracę licencjacką, to nie tylko wyleci na zbity pysk, ale też zasłuży na miano głupka i palanta.
          Wspominano gdzieś niedawno słynny proces o plagiat, jaki odbył się w 1976 roku, w którym oskarżonym był gitarzysta The Beatles - George Harrison. Oskarżono go o to, że w piosence "My Sweet Lord" brzmi melodia z piosenki "He's So Fine" grupy The Chiffons, która istniała w latach pięćdziesiątych. Sąd w wyroku ogłosił, że był to plagiat nieświadomy.
          Jacek Zwoźniak ("Raggazzo da Napoli zajechał Mirafiori..."), którego z racji naszej przyjaźni często wspominam, mawiał, że nie da się napisać piosenki, której linia melodyczna nie otrze się o linię melodyczną innej piosenki, już gdzieś wcześniej napisanej i słyszanej. Robiliśmy sobie nawet testy.  Wymyślałem na poczekaniu jakąś melodię, a Jacek błyskawicznie znajdował podobną, która w mniejszym lub większym stopniu przypominała moją.
         O ile w muzyce czasami zdarza się nieświadomy plagiat, to jest jednak jakaś granica między podobieństwem, nieświadomym ściągnięciem ze swojej nieuporządkowanej pamięci cudzego utworu, a jawnym złodziejstwem, czynionym z pełną świadomością tego skąd i co się kradnie. By nie być gołosłownym, na własnym przykładzie pokażę, jak w bezczelny sposób można udawać, że się tej granicy nie zna i nie widzi.
          Swego czasu, po przyjeździe z Gdańska do Olsztyna, siedząc nad pięknym jeziorem Ukiel napisałem "Piosenkę wariata", która weszła do repertuaru zespołu Kaczki z Nowej Paczki i nieźle się temu zespołowi przysłużyła, przyczyniając się do wielu sukcesów. Wielokrotnie nagrywana znalazła się na kilku płytach. Ja również, po rozstaniu się z zespołem, włączyłem ją do swojego repertuaru i czasem przypominam, tak jak na ubiegłorocznej, jubileuszowej Bazunie, skąd pochodzi poniższy filmik nieznanego mi autora:



          Każdy słuchacz od razu wpadnie na to, że wybijającym się tekstem w tej piosence jest tekst refrenu:
"...Nie mogę wyjść, ani przyjść, ani się położyć
Nie mogę wstać, ani spać, ani siku zrobić..."

Refren ten bardzo podobał się dzieciom, a cała piosenka ich rodzicom i dziadkom, bo w zwrotkach z przyjemnością odczytywali aluzje do ówczesnego życia w rzeczywistości realnego socjalizmu, tuż po stanie wojennym.
          Jakież było moje zdziwienie i wkur...nie jednocześnie tylko ja wiem, gdy po kilku latach natyknąłem się w jakimś kiosku na taką oto kartkę:



          Szlag mnie trafił na miejscu i trafiał później wielokrotnie, bo kartka widniała na wszystkich stojakach we wszystkich kioskach i sklepach z pocztówkami. Złodziej, czyli wydawca owej kartki pocztowej, zmieniając nieco tekst uznał, że wszystko jest w porządku. Zwróciłem się o pomoc do Stowarzyszenia Autorów Zaiks, który pilnuje moich praw autorskich. Zaiks wystosował do wydawcy stosowny list, lecz ten olał i mnie, i Zaiks, i nie raczył nawet odpowiedzieć. Będąc kiedyś współwłaścicielem wydawnictwa, które również wydawało pocztówki, najlepiej wiem, jak zarabiało się w tamtych czasach na kartkach. To nie były i pewnie do dzisiaj nie są małe pieniądze.
          Mógłbym oczywiście wytoczyć proces wydawcy, który ordynarnie mnie okradł, firmie Top Graphic z Krakowa, ale nie wytoczyłem. Biorąc pod uwagę doświadczenia sądowe i procesowe tych, którzy w Polsce chcieli kiedykolwiek dochodzić swoich praw autorskich, odpuściłem. Dla Zaiksu natomiast była to chyba zbyt błaha sprawa, by opłacało się uruchamiać prawniczą maszynerię Stowarzyszenia. A szkoda, bo odpuszczając złodziejaszkom przyzwalamy złodziejom. Pobłażając chuliganom przyzwalamy bandytom. Top Graphic w to graj, bo istnieje do dzisiaj. 
          Może gdyby w naszej kulturze utrwalił się sygnał, że kraść czyjąś pracę, to to samo, co obrabiać sklep, bądź cudzy dom i czeka za to kara, to dzisiaj nikt na uczelniach nie wywieszałby komunikatów, że ten kto rżnie z cudzej pracy jest palantem. 
Ja dopisałbym, że jest przestępcą, bez cienia wyobraźni, fantazji i honoru, po prostu zwykłym, prymitywnym złodziejem.
          
          NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 13

don@r

2013-03-02 21:43:26
Wiesz, co? Obawiam się, że ZAIKS nie byłby w stanie wiele zrobić dla Ciebie. Jest taka piękna piosenka Karola Płudowskiego, nie pamiętam tytułu, ale chyba "Taka piosenka", albo coś w tym stylu. Karol napisał tę piosenkę bardzo dawno temu, chyba w 1980 r. A zespół "bayer full"- diskopolo- na początku lat 90-tych bezczelnie nagrał jako własną p.t. "Moja muzyka" i sprzedał całą masę płyt. Z tego co wiem, to do dzisiaj sprawa jest w sądzie. Innym przykładem jest pani Katarzyna Nosowska, która na pierwszej płycie zespołu "HEY" podpisała się pod wierszem T.S.Eliota jako autorka. I to jest złodziejstwo. Cały nakład był wycofany, żeby zastąpić go "dobrym", już bez "kuchy".

Marek Prusakowski

2013-03-04 17:52:41
Waldku, a co powiesz o tej piosence "Ostatnia nocka" Maćka Maleńczuka http://www.youtube.com/watch?v=dHy94O5g5O8 toż to ewidentny plagiat z Ciebie. Pozdrowienia

krzysztof

2013-03-04 21:48:48
Niestety Waldek masz racje z tymi plagiatami. To jest tragedia. I mnie nie raz zdarzyło się, że moje książki są wykorzystywane w innych opracowaniach. Jeśli było to publikowane w internecie udawało mi się przeważnie wygrać i podawano moją książkę jako żródło. Niestety fragmenty moich książek były wykorzystywane w innych książkach i wówczs sprawa się komplikowała. Nie oddawałem tego do sądu bo nie mam na to siły. A przy okazji, fragment jednej z popularnych piosenek nadawanych w radiu przypomina mi bardzo twoją piosenkę, o której tu piszesz.
Pozdrawiam
Krzysztof

M

2013-03-24 12:40:55
Świetny tekst !

Waldek Chyliński

2013-03-24 15:02:11
Do Donara
Dobrze, że wycofali i poprawili. Myślę jednak, że to nie z przyzwoitości, lecz ze strachu.

Waldek Chyliński

2013-03-24 15:04:42
Do Marka
Jest podobieństwo, ale chyba dopuszczalne. Tylko Maleńczuk mógłby szczerze odpowiedzieć, czy się inspirował moją piosenką, czy tak mu przypadkiem wyszło.

Do Krzysztofa

2013-03-24 15:06:16
Niestety, Krzysiu, wydawałoby by się, że ludzie pióra wiedzą jak się zachować. Nie wiedzą i to jest smutne.

Do M

2013-03-24 15:06:41
Bardzo dziękuję :)

don@r

2013-03-24 15:52:03
Mili komentujący i czytający!

Doszło do pewnego przekłamania. Maciek Maleńczuk nie ma nic wspólnego z autorstwem piosenki: "Ostatnia nocka", jest tylko wynajętym piosenkarzem.
Oryginalna piosenka pochodzi z 1988 roku i jest autorstwa tego samego pana, który napisał piosenkę znaną w Polsce jako: "Mój Przyjacielu"- śpiewaną przez Krzysia Krawczyka.
I tu znów mamy problem złodziejstwa i plagiatorstwa, bo inny złodziejaszek, niejaki Goran Bregović bez żenady podpisał się pod ową piosenką jako autor. Nie pierwsza to kradzież Gorana i nie ostatnia. A teraz ku pokrzepieniu link do oryginału "Ostatniej nocki":
http://www.youtube.com/watch?v=RQRAt124AH0
Miłego słuchania, bo jest naprawdę czego. I pomyśleć, że to 1988 rok.

Pozdrawiam Wszystkich.

Waldek Chyliński

2013-03-24 20:15:53
Do Donara
Andrzeju, rzeczywiście oryginał jest świetny, choć Maleńczuk też jest znakomity. Moja piosenka powstała w 1982 roku i coś jest, prócz "nie mogę leżeć i nie mogę spać", podobnego w charakterze muzyki. Dla mnie "Ostatnia nocka" nie jest plagiatem. Ba, nawet cieszę się, że bardzo wielu moich znajomych natychmiast "Ostatnią nockę" skojarzyli z "Piosenką wariata", bo to mojej piosence tylko dobrze robi :)

Jacek Stęszewski

2016-09-18 19:18:34
Panie Waldku,

Piękny utwór, rewelacyjny tekst!
Rzeczywiście krążą jakieś wspólne duchy między tymi dwiema piosenkami, czyli Ostatnią nocką i Wariatem:)

Wyrazy uznania i pozdrowienia!
Jacek S.

Waldek

2016-09-18 22:55:34
Do Jacka Stęszewskiego, serdecznie dziękuję i również pozdrawiam. :)

Jagoda

2017-01-22 23:41:55
Pierwszy raz usłyszałam ten utwór w Bieszczadach w 1984 roku, śpiewaliśmy go przy ognisku co noc na rajdzie Polmozbytu Rzeszów. Kiedy usłyszałam ten utwór w wykonaniu diskopolowca myślałam, że dostanę zawału. Jak może taki beznadziejny nibymuzyk potraktować utwór jako swój? To tylko w Polsce możliwe, miałam nadzieję, że wytoczy Pan proces temu złodziejowi i, że zapłaci za swoją głupotę i butę a teraz czytam, że odpuścił Pan......szkoda. Mam wiele miłych wspomnień związanych z tą piosenką traktowaną jako turystyczną i życzę Panu żeby już żadna miernota nie ukradła żadnego utworu. Pozdrawiam.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)