12 kwietnia, 2013

Zajebista Pani Gessler

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 10:21
          Swego czasu, wraz córką odwiedziła nas dawna znajoma. Córka, piękna kobieta z bajeczną aparycją i dwoma tytułami magistra zdobytymi na atrakcyjnych kierunkach, rwała się do smakowania życia na własny rachunek. Podczas bardzo przyjemniej rozmowy opowiadała nam o swoich wrażeniach z pobytu "gdzieś tam". Chcąc opisać swoje silne emocje związane ze wspomnieniami z podróży użyła słowa - zajebiście. Rozmowa z miejsca utknęła w miejscu.
          Byłbym hipokrytą, obłudnikiem i faryzeuszem, gdybym komukolwiek wmawiał, że nie używam słów powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obelżywe. Bez większych przeszkód, gdy napięcie w mojej psychice dochodzi górnych stanów alarmowych i upodabnia się wezbranej wody w Miedoni, otwieram śluzy, jazy i inne wrota w głowie, i rzeka jebanych kurew i innych chujów spływa ze mnie rwącym nurtem. Gdy zagrożenie zawału serca mija mogę dalej żyć spokojnie. Oczywiście żałuję, że tak się czasami we mnie wzbiera, lecz wpływu na swój słownik w tak wzmożonych sytuacjach nie mam. Nie jest jednak tak, że o swoje nerwy nie dbam i świadomie wystawiam je na wojnę. Wręcz przeciwnie. Z upływem czasu  nauczyłem się unikania sytuacji, które mogą w mojej głowie uczynić spustoszenie podobne do tego, jakie swego czasu huragan Katrina uczynił Luizjanie. Zdarza mi się skląć świat na czym stoi, ale tylko wtedy, gdy to na czym on stoi mocno się zachwieje.
          Kucharz ze mnie marny, by nie rzec żaden. Herbata, jajecznica, placki ziemniaczane, kotlety mielone i sałatka mięsna, którą przyrządzam raz do roku na Wielkanoc, to wszystko, co musiałoby mnie utrzymać przy życiu, gdyby szanowna małżonka zechciała mnie porzucić. Nie ukrywam, że przepadłbym z kretesem. Skazany byłbym na kuchenne rewolucje, w których masy (półproduktów i fabrycznie gotowanych dań) przemocą narzucają swoją ideologię i gnębią inaczej smakujących. Może właśnie w strachu przed takim przewrotem z wielką przyjemnością oglądam programy Magdy Gessler pt. "Kuchenne rewolucje".

Magda Gessler

          Magda Gessler, jak pewnie wszyscy już zauważyli, jest osobą piękną i czarującą. Ma w sobie to coś, co u kobiet podziwiam - przytulną urodę i  ciepłą mądrość. Fascynuje mnie jej pomysłowość na odmienianie restauracyjnych losów. Zastanawiam się oczywiście, ile scen w tym programie jest autentycznych, a ile z patelni wziętych, ale nie przeszkadza mi to w ogólnym lubieniu programu. Zajmuje, bawi i daje do myślenia. Gotować się nie nauczę, bo jakby nie o to w "Kuchennych Rewolucjach" chodzi, ale podziwiam rozwiązania i odmiany, jakich dokonuje pani Magda w jadłospisach, wnętrzach lokali i w samych ludziach. Mógłbym powiedzieć, że to świetny program, ale nie powiem, bo od jakiegoś czasu...

Magda GesslerOd jakiegoś czasu przy gotowaniu kolejnych odcinków "Kuchennych Rewolucji" zaczął chyba mieszać w garnkach jakiś nowy, niewydarzony reżyser. Nie chce mi się wierzyć, że Magda Gessler, sama z siebie do menu swojego słownika dorzuciła słowo, które nie tylko jest wulgarne i okropne, ale kompletnie do niczego nie pasuje. A już z pewnością nie brzmi dobrze w ustach tak uroczej i inteligentnej kobiety.  Słowo to, jak dziegieć na łyżce leżącej przy beczce miodu jeszcze nie obraca smaku w niwecz, ale już  psuje humor i wrażenia. Otóż w zestawie słów używanych publicznie przez Magdę Gessler znalazło się też to słowo, przy którym kiedyś utknęła rozmowa z córką naszej przyjaciółki - zajebiście.         
- Zajebista jest ta pieczeń - mówi Pierwsza Restauratorka III Rzeczypospolitej - Magda Gessler, kobieta dobrze wychowana i siostra bardzo wrażliwego socjalisty - Piotra Ikonowicza. Po zajebistej pieczeni zajebisty jest porządek, zajebisty jest też bałagan, zajebisty jest sos i zajebista jest atmosfera. Zajebiści są ludzie i zajebista jest okolica. Do zajebistego słownika Magda Gessler dorzuca też zajebiste zachowania. Wtedy znika gdzieś dawna "dobra dusza" Gessler, która pomaga, radzi i grzecznie zwraca uwagę. Zjawia się za to gromowładna, zajebista pani Gessler, która nie tylko krzyczy i strofuje, ale też rzuca garami po kuchni i rozsypuje jakieś proszki, które ponoć szkodzą. Z miłej i sympatycznej kobiety wychodzi czasami babochłop, który zachowuje się, nie jak fachowiec w programie TV, oglądanym przez setki tysięcy ludzi, ale jak menel, który sika w bramie. Nie wierzę w to, by tzw. format wymagał takiego zachowania, bo byłoby to traktowanie widza jak menela, który o niczym innym nie marzy, jak tylko o tym, by sobie z panią Magdą razem posikać.
          Etymologicznie rzecz ujmując słowo "zajebisty" pochodzi od słowa "jebać". Słowo "jebać" w języku prasłowiańskim "jebit", pierwotnie oznaczało stosunek płciowy, czy jak lubią to nazywać duchowni i uduchowieni - fizyczny akt miłości. Na ogół jednak ludzie  wolą słowo "jebać" stosować zamiennie ze słowami: pieprzyć, pierdolić, dupczyć, czy ruchać. Magda GesslerO  sympatycznym słowie chędożyć mało kto pamięta. Z czasem słowo na "j" przybierało inne znaczenia. Jebie ktoś, kto opowiada niestworzone rzeczy, jebie ktoś, komu na niczym nie zależy, jebie ktoś, kto kogoś bije, jebie ktoś, kto szybko biegnie, jebie ktoś, kto coś psuje i jebie coś od kogoś, od kogo śmierdzi. Na dobrą sprawę przymiotnikiem "zajebisty" i czasownikiem "jebać" można zastąpić połowę języka polskiego. No cóż, jeżeli nam takie słowa jak: cudowny, rewelacyjny, najlepszy, uroczy, niezwykły, wspaniały, pyszny, czy wyśmienity i boski już nie są potrzebne, to możemy w dniu urodzin babci życzyć - Spełnienia zajebistych marzeń i zajebistego zdrówka! A jak do tego dorzucić równie powszechne, ale starsze w użyciu słowo "kurwa" i razem to zrymować, to życzenia mogłyby wyglądać tak: Jebią wszystkie ptaszki na drzewie, że mamy zajebiste życzenia dla ciebie / Niech te zajebiste tulipany powiedzą ci kurwa, że cię kochamy. Tu słowa "kochamy" raczej nie należy żadnym innym zastępować.
          Kilka lat temu "zajebiście', czy "zajebisty" słyszałem rzadko i tylko w rozmowach młodych ludzi. Raziło mnie ono tak samo, jak razi potwornie sztuczne słowo "ubogacony", które ze względu na twórcę owego słowa, wymawia się w Polsce z namaszczeniem. O "zajebiście" też myślałem, jak o czymś sztucznie utworzonym, śmieciowym kaprysie językowym młodych ludzi. Myślałem tak do czasu, aż wpadł kiedyś do mnie Leszek Szczechula przyjaciel, kolega z jednej klasy, muzyk i żeglarz w jednej osobie. Wpadł i od drzwi rzucił - Ależ zajebisty rejs miałem. Nie wytrzymałem i ściskając się z dawno niewidzianym gościem zdziwiłem się po starodawnemu - Co ty, kurwa pierdolisz? Naprawdę? Leszek zdębiał i spytał - Co się tak wyrażasz?  Wtedy zorientowałem się, że słowo "zajebisty" używane jest tak powszechnie, że nie budzi już żadnych refleksji, ani skojarzeń. Czas jednak płynie i mogę się założyć, że nowe słowa czekają w kolejce na debiut.

Magda Gessler

          Każde pokolenie wprowadza do języka jakieś potoczne słowa, właściwe tylko dla tego pokolenia i czasu, w którym pokolenie to żyje. Tak było za moich czasów ze słowem "fajnie", czy pochodzącym od niego - "fajowo". Tak było też ze słowem "pierniczę". Niektóre modne słowa pobyły sobie w języku czas jakiś i znikały, inne zostawały na dłużej, czasem na zawsze. Niezależnie od tego jakie skojarzenia budzi używane słowo, to jednak zawsze powinno się dbać o to, by używane potocznie kojarzyło się bardziej z potokiem i jego wartkością, niż z rynsztokiem, od którego smród niesie się po horyzont. Dobrze by było, gdyby Magda Gessler pokazała, że w dobrej kuchni nie tylko potrawy, ale także słowa mogą być smaczne i mieć swój, jeżeli nie piękny, to chociaż przyzwoity zapach. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 12

prusak

2013-04-12 17:30:29
Wersja light - zajefajnie...

Sławomir Tychek

2013-04-12 18:58:10
Żeby tylko zachowanie, słowa ... a ja i tak wolę swoją kuchnię, swoje potrawy i mam w d...e Gesslerowej porady

Jacek Ejsymont Vel Ejsymond

2013-04-12 19:00:01
Gdyby nie te "kur....wania" i wtykanie nosa w prywatne życie innych - może i byłaby ..."zajebista" Aczkolwiek być może "gdyby"...dziś nie byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie...

Olaf Meller

2013-04-12 19:00:38
Nie gniewaj sie Waldek, ale ten Twoj blog jest po prostu ZAJEBISTY !!! ( a reszta moja.... )

Waldek Chyliński

2013-04-12 19:01:10
Sławku, cieszę się, że gotowanie sprawia Ci radość, ale przecież napisałem, że u Gesslewrowej nie o naukę gotowania chodzi, tylko o pomysły na upadające restauracje i to mi się w tym programie bardzo podoba. Ordynarne zachowanie na planie zaś w ogóle jest nie do zaakceptowania i o tym jest mój wpis.

Sławomir Tychek

2013-04-12 19:02:17
A i tak, Drogi Waldziu to pojąłem ... Nie mniej owa Pani zdaje się nauczać, przyuczać, douczać czy jak to zwał. Zdolniejsi od wątpliwej teraz p.Kuchmistrzyni ocenili, że jej rzemiosło nie ma żadnego związku z rzemiosłem ... kuchennym! A że moja skromna osoba była od początku p-ko. No to cóż powiedziałby George Bush

Jarosław Burakowski

2013-04-12 19:30:15
widziałem,czytałem o różnych kuchniach...sam lubię gotować,ale nie lubię pani która jedynie udaje subtelność....niech ... ma swoje knajpy,ale jak dla mnie mało pomysłów,a jedynie udaje coś....i "zajebiście " wulgarna....nie cierpię jej....najzabawniej udaje młodziutką szczuplotkę...

Szczepan

2013-04-12 19:35:33
W Książce "Dzieje sześciu pojęć" Tatarkiewicz pisze o sprawczej mocy słowa. Gogol w "Martwych duszach" łączy rzecz ze słowem(Toporow). Jedna z teorii kosmologicznych dowodzi że informacja (słowo) jest pierwsze przed materią. No i Orwell pokazujący w "1984" komu potrzebna jest nowomowa.
O znaczeniu i mocy słowa można dużo. Gdybym był złośliwy to pomodliłbym się, by ta pani zrozumiała co czyni...
I jeszcze spójrz na tytuł Twego bloga - jest piękny
Jak się cieszę że wróciłeś do Słowa

Jarosław Burakowski

2013-04-12 19:55:01
dodam jeszcze swoją opinię na temat lansów TVN...swego czasu lansowali geniusza z czerwonymi włosami, a dziś geniusz (bardzo wiekowo zużyty) z lokami a la V.Villas..gratulacje dla TVN

donar

2013-04-14 00:12:15
Ta wersja light- zajefajnie, to jednak słaba jest. Znam ją oczywiście od wielu lat, ale nie podejrzewam, że np. Waldek by jej użył. Takie trochę to na siłę wymyślone. Osobiście czasami używam publicznie wersji: jedwabiście. Nie mam pojęcia kto to zautorzył, ale myślę, że Krzysztof Jaślar.
Jest jedwabiście, Waldek pisze, rodzina mu się raduje i my jacyś tacy też w lepszych humorach. Może wiosna nadchodzi?
O Gesslerowej nie będę pisał, bo francy nie znoszę a brata ... wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam Chylońskich i wszystkich czytelników tego bloga.

Ederek

2013-04-25 18:02:02
Istota dotyczy jednak tego "Uroczego" słowa i pochodnych :-) Ponad 10 lat mija, gdy się z tym zetknąłem.Od razu wpadłem w pułapkę pojęciową, bo przyjmowałem to określenie jako pejoratywne. Dopiero kolejne konteksty wprowadzały mnie w coraz większe zdumienie, że jest całkiem odwrotnie. Pierwotnie miało to być zastąpienie angielskiego "cool", jak się okazało. Przy okazji wyszło na to, że kreatywność w zakresie słowa jest u nas uboga, a knajacki styl szybko zyskuje popularność. Że niby jezdem taky równy chop, czy równa baba, "otwarty" na nowe. Gdy było jeszcze piwo "EB", to powiedzonko "jestem naEBany" miało tę szczyptę dowcipu przynajmniej, pomińmy jakość. To, że ktoś z szanowanej pozycji Mistrza Kuchni chce zejść na poziom kuchty, to jego/jej sprawa, chyba, że potrzebuje publiki do zatwierdzenia swojego upadku. W dziedzinie o ileż ważniejszej dla tożsamości kultury.

Waldek Chyliński

2013-04-25 23:36:36
Darku, świetnie to ująłeś. Zjawisko znaczeniowego przemieniania różnych słów działo się zawsze, lecz nie zawsze z korzyścią dla rozwoju i kultury języka. Fakt, najbardziej wkurza, gdy degraduje język ktoś, po kim spodziewalibyśmy się czegoś wręcz przeciwnego.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)