13 czerwca, 2015

Dziadkowe morgi

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 21:24
Podróżując niedawno przez Mazowsze zapragnąłem odwiedzić miejsce, w którym urodził się tata mojej mamy, czyli mój dziadek. Dziadek Stanisław przyszedł na świat pod koniec XIX wieku w cudnej, sielskiej i anielskiej wsi Jagodne, niedaleko Siedlec. Pojechałem tam i mimo zakazów odwiedziłem dziadkowe morgi. Z rodzinnych wspomnień wiedziałem, że wieś, otoczona ze wszystkich stron wielkim lasem, zwanym Jatą, dawała swym mieszkańcom życie spokojne i szczęśliwe. Nawet podczas II wojny światowej było w Jagodnym jak u Pan Boga za piecem, bo Niemcy odwiedziny we wsi zaryzykowali ponoć tylko raz, i to na początku wojny w 1939 r. Za to częstymi gośćmi byli partyzanci z licznych, operujących na tym terenie oddziałów. Babcia mówiła, że w Jagodnym podczas wojny karabiny na płotach wisiały obok glinianych garnków, gdy partyzanci do imentu się zasiedzieli w gościnie. Czarna godzina na wieś przyszła po wojnie. Latem 1953 roku władze postanowiły mieszkańców wsi wysiedlić, a w jej miejscu urządzić poligon i cel dla wojskowych samolotów. O tym, że wielka połać dziko zarośniętej ziemi była kiedyś spleciona z ludzkimi losami świadczą rosnące tu i ówdzie drzewa owocowe i nieliczne kwiaty z wiejskich zagród. Może to kwiaty mojej prababci. Może...














NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 1

Marek

2015-06-16 11:19:26
No wreszcie Waldku. Długo dałeś nam czekać na - omen nomen - codzienności!!!

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)