18 kwietnia, 2007

Wpadła wiosna jak pantera...nim zakwitły jabłonie

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:50
          Przyszła dzisiaj jak pantera. Najpierw przez dwa dni robiło się ciepło, cieplej i jeszcze cieplej, a Ona czaiła się, skradała i wyczekiwała na swój czas, na swój moment i kiedy wczoraj było już prawie gorąco, a ja myślałem, ze to już, że teraz... okazało się , że nie. Za wcześnie. Dzisiaj, gdym sam był w sklepie... zaszumiało, zagwizdało i wpadła jak pantera...



          Ona - Wiosna. Wiosna ma na imię Asia, jest naszą przyjaciółką i oczywiście klientką sklepu mojej żony. Zachodzi często, przynosząc różne pory roku i różne pogody. Tym razem była wiosną. Asia jest właścicielką tysiąca pomysłów na życie i stada koni pod Gdańskiem. Ot, po prostu, rasowa kobieta, czyli Wiosna.
          Wpadł do nas też ciepło ubrany (po południu było już chłodno), wiosennie nastrojony - Janusz Hajdun. Janusz to chodząca legenda nie tylko gdańskiej kultury. Muzyk, który do Gdańska przywędrował w 1945 r. ze Lwowa. To gość, którego za młodu pochłaniały dwie pasje: szybownictwo i muzyka. Życie, na szczęście, oddał tej drugiej pasji. Najpierw, jako chłopię, zamieszkał z rodzicami w Gdyni i tam chodził do szkoły muzycznej. Średnią i Wyższą Szkołę Muzyczną kończył już w Gdańsku, gdzie wraz ze Zbigniewem Cybulskim, Bogumiłem Kobielą i Jackiem Federowiczem, jako muzyk tworzył sławny teatrzyk studencki "Bim-Bom". Po "Bim-Bomie" był teatrzyk rąk "Co to", a potem Cyrk Afanasjewa "Trala-Bomba". To właśnie w Cyrku powstała niezwykła piosenka, wielki szlagier "Niech no tylko zakwitną jabłonie". Ponieważ "...świat nie jest taki zły..." Janusza kariera kwitła nieprzerwanie. Po doświadczeniach w teatrzykach studenckich naturalnym było to, że Jego zainteresowania pójdą w kierunku muzyki teatralnej i filmowej. Napisał muzykę do kilkudziesięciu przedstawień i do tyluż filmów. Komponował do takich dzieł jak: "Na wylot", "Tańczący Jastrząb", "Franz Kafka" czy najbardziej sławnego, pierwszego polskiego filmu nagrodzonego Oskarem, filmu "Tango" w reżyserii Zbigniewa Rybczyńskiego.



        Janusza poznałem w Żaku w latach siedemdziesiątych, był dla mnie postacią z pomnika. Sławny, owiany legendarnymi opowieściami z najlepszych lat klubu. Nie przyszło by mi wtedy do głowy, że kiedyś będziemy się spotykać w "Radio Gdańsk" - z okazji takiej i czy innej audycji - i że przegadamy potem niejedną chwilę w Asi sklepie, do którego Janusz lubi wpadać, choćby po czarne cienkopisy, które służą mu do ustawiania nutek w szeregu. Najczęściej gadamy o Zaiksie, bo to, jako żywo, obu nas, w tych kapitalistycznych czasach, interesuje, ale tym razem pogadaliśmy o kobitkach, czyli o wiośnie, bo obaj czekamy... "...i niech no tylko zakwitną jabłonie... " Niech no tylko...NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Tadeusz

2007-04-24 20:27:02
Pan-tera - ja potem?

Waldemar Chyliński

2007-04-24 20:35:45
Potem i tera Pan. Gość przodem.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)