24 maja, 2007

Płot

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:57
Był taki czas w moim zyciu, że wraz z żoną postanowiliśmy wybudować dom. To było bardzo dawno temu, a my ten dom (chociaż w nim od lat mieszkamy) wciąż budujemy. Pewnie tej budowy nigdy nie skończymy, bo jak już wszystko będzie wyglądało "jako tako", to przyjdzie czas na remont. Właściwie, to już ten czas przyszedł, choć budowa nieskończona. Wczoraj przeczytałem w gazecie, że według sondażu przeprowadzonego w Trójmieście, większość kobiet za uciułane pieniądze chciałaby pojechać na wakacje, a większość mężczyzn, za te same pieniądze chciałoby zrobić remont. Z tego wysnułem wniosek, że jesteśmy z Asia jeszcze normalni, bo Ona chce jechać, a ja budować i remontować. Dzisiaj Aśki mają imieniny ( Wszystkiego Najlepszego) i moja Aśka też. Na imieniny mojej żonie postanowiłem podarować płot i porządek w obejściu. Nasz dom (fragment), to ten z prawej. Zamówiłem brygadę i maszyny. Od poniedziałku roboty ruszyły. Myślę, że żona się ucieszy, jak roboty się skończą. Wtedy doceni moją determinację, moje poświęcenie i niezwykłość tego prezentu. Na razie, dość oszczędnie mówi, że się cieszy. Nie cieszy się tylko sąsiad, któremu od dawna przeszkadzamy samym faktem sąsiedztwa. To jednak osobna historia. Płot, na wszelki wypadek, stawiam solidny. Jest nadzieja, że brygada sprawi się szybko, Asia prezentem się ucieszy, sąsiadowi przestanie odbijać, lub zacznie odbijać się od płotu, a mnie starczy jeszcze środków, by żonie zafundować choć parę wymarzonych dni w górach. Jest nadzieja... NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)